Kimi ni Todoke
Bardzo wzruszająca historia o samotnej, niezrozumianej przez otoczenie dziewczynie przeplatana z niewinnym wątkiem romantycznym - to całe Kimi ni Todoke.
Główną bohaterką jest Sawako Kuronuma, znana w całej szkole jako Sadako (zupełnie jak dziewczynka ze studni z filmu "Ring") - upiorna licealistka znająca się na czarnej magii i kontaktująca się z duchami. To oczywiście wszystko plotki, ponieważ Sawako tak naprawdę jest nieśmiała i samotna, lecz to jej wygląd zewnętrzny (długie, czarne włosy, smukła sylwetka, a także ponury wyraz jej twarzy) i usposobienie odgradza ją od reszty ludzi. Sawako wiele razy próbowała wyjaśnić nieporozumienia ("nie, nie rozmawiam z duchami, przykro mi, ale tego nie potrafię"), jednakże nikt ze strachu nie chciał jej słuchać. Mimo wszystko dziewczyna nie narzeka na samotne życie, w końcu nikt nie tęskni za tym, czego nie zna. To wszystko jednak się zmieni... za sprawą jednego chłopaka.
Sawako znajduje swój ideał i wzór do naśladowania. Jest nim jej kolega z klasy - Shouta Kazehaya - chłopak serdeczny dla wszystkich, dla niej lśnił niczym słońce... gdyż ludzie zawsze chętnie przebywali w jego towarzystwie. Od Sawako natomiast wszyscy uciekali. Wszyscy, z wyjątkiem Kazehayi. To on pokazał innym ludziom, że Kuronuma jest zwyczajną dziewczyną, a jej spojrzenie nie rzuca klątw. Dzięki Shoucie, Sawako zaczyna mieć odwagę, by odezwać się do innych ludzi, by skierować do nich swe uczucia i mieć nadzieję, że ją zrozumieją. Jemu zawdzięcza również zaprzyjaźnienie się z dwiema dziewczynami z klasy - Yano i Chizu, które też bywały odludkami ze względu na swój wyzywający wygląd i buntowniczą naturę (przypominam, że ideał dziewczyny w Japonii to słodka i milutka dziewczynka).
Znajdą się i w szkole tacy ludzie, którym zacznie przeszkadzać zmieniająca się aura Sawako i ciepło, które od niej zaczyna wydobywać. Za wszelką cenę będą chcieli ją zniszczyć, a najłatwiej pewnie byłoby to osiągnąć przez plotki. Nieśmiała dziewczyna zacznie obwiniać się o wszystko i znów się odizoluje, co byłoby innym na rękę. Szczególnie jeśli chodzi o fanki Shouty, którym przeszkadzają jego bliskie relacje z Kuronumą. Czy przyjaźń będzie w stanie zwyciężyć? Czy Sawako znajdzie w sobie siłę, by wyjaśnić wszystkie nieporozumienia? Okazuje się, że samotna przez tyle lat dziewczyna jest w stanie zrobić naprawdę wiele, by nie stracić swoich pierwszych przyjaciółek. Jest to walka pełna łez i poświęcenia i z pewnością warto ją zobaczyć. Sawako pozna znaczenie słowa przyjaciel, ukochany i rywalka.
Anime przez bite dwadzieścia parę odcinków pokazuje bardzo powolne aklimatyzowanie się Sawako w klasie. Jest to z pewnością najlepszy wątek w całej serii, bo jeśli chodzi o sam romans to jest bardzo kiepsko. Okazuje się, że sam Shouta jest strasznie nieśmiały, więc zanim bohaterowie wyznają sobie co czują... tak! Trzeba się trochę pomęczyć i poczekać. Nie będzie jednak to nudne, dzięki Yano i Chizu, które troszkę pomanipulują naszymi nieśmiałymi "ciołkami" by troszkę tę akcję przyspieszyć i nadać jej barw.
Dziewczęta również mają swoje problemy i im również poświęcono parę odcinków, za co twórcom jestem bardzo wdzięczna, ponieważ po zaaklimatyzowaniu się Sawako, patrzenie tylko na jej niezgrabny romans byłoby okropnie nudne. Mogę śmiało stwierdzić, że tak jak w większości shouyo, tak i tutaj poboczni bohaterowie są znacznie lepiej wykreowani niż bohaterowie główni. Dzięki Sawako i Shoucie mamy wątki romantyczno-dramatyczne, dzięki reszcie - bardzo dobrą komedię. Nie tylko Chizu i Yano zasługują na pochwały, mamy wszakże jeszcze innego idiotę i nauczyciela w jednym - Pina. Gościu zna najbardziej wstydliwe rzeczy z dzieciństwa Kazehayi i Ryuu (jego przyjaciel z klasy), a jego ego nie da się zmierzyć. Jednakże często i przez przypadek jego uwagi stają się dość cenne i mobilizujące innych do działania.
Fot. 1 Piękno pastelowych barwGrafikę z jednej strony ubóstwiam, z drugiej natomiast okropnie gardzę. Z początku kreska wydaje się dość nietypowa, a tła pod względem kolorystycznym po prostu przepiękne. Tła wydają się jakby malowane akwarelami, te wszystkie kolorowe drzewa i światła przebijające się przez ich listowie, magiczne i romantyczne cienie w alejkach, pastelowe kolory otaczającego nas świata. To wszystko wydaje się piękne, jednak w pewnym czasie zamienia się w przesyt. Weźmy pod uwagę samą Sawako. Dziewczynie ktoś powiedział coś miłego - pojawiają się gwiazdki i bąbelki w tle, a dziewczyna lekko się różowi. Dziewczynie ktoś pożyczył ołówek - znowu te bąbelki i gwiazdki. Z początku takie sceny robią bardzo duże wrażenie, lecz później jest ich coraz więcej i więcej, aż w końcu od tej słodkości robi się niedobrze.
Animacja z czasem też robi się coraz gorsza. Często można zobaczyć sceny z brakującym jednym okiem. Kiedy oglądamy twarz bohatera pod kątem, jego drugie oko nie podlega deformacji, lecz pokazana jest tylko górna powieka, a resztę się pomija, gdyż oko wyszłoby poza twarz. Z odcinka na odcinek coraz częstsze są również deformacje całej postaci Sawako - z pięknej czarnowłosej dziewczyny, robi się płaski rysunek z jajowatą głową. Ponoć to samo jest w mandze, jednak anime powinny być chyba bardziej dynamiczne.
Muzyka w anime pasuje do ogólnego klimatu i fabuły. W większości są to utwory klasyczne wykonywane na fortepianie i skrzypcach. Openingi raczej przewijałam, gdyż niczym się właściwie nie wyróżniały, endingi za to były dość ładne. Spokojna muzyka współpracowała z licznymi, ślicznymi pastelowymi planszami. Jeśli mowa o oprawie dźwiękowej to warto wspomnieć o seiyuu podkładających głos pod postacie. Kazehaya mówi głosem Daisuke Namikawa (Fay z Tsubasa: Reservoir Chronicle), Mamiko Noto (Anna Liebert z Monstera) podkłada głos pod Sawako oraz Aya Hirano (znana z podkładu głosu pod postacie tj. Haruhi Suzumiya, Misa Amane z Death Note czy Reira z Nany) użyczająca swego wyjątkowego głosu Kurumi.
Fot. 2 Szczęśliwa SawakoMimo rozwleczonej fabuły i dramatu (nie każdy lubi) to uważam, że warto obejrzeć Kimi ni Todoke, szczególnie dla bohaterów drugoplanowych. W gruncie rzeczy proces aklimatyzacji Sawako w prawdziwym świecie również jest wyjątkowy, ale to właśnie dzięki Chizu, Yano i innym postaciom. Jestem pewna, że i w naszym świecie istnieją osoby tak samotne jak Kuronuma i być może właśnie im spodoba się najbardziej to anime.
Polecam również Kimi ni Todoke osobom lubiącym realistyczne historie miłosne, jeśli tylko nie przeszkadza im, że są dość długie. Przygotujcie sobie tylko paczkę chusteczek do otarcia paru łez.
Fabuła jest, jak już wspomniałam, rozwleczona, jednakże jest to usprawiedliwione, ponieważ twardo trzyma się mangi. Czasem jednak ma się ochotę kopnąć niektórych bohaterów lub po prostu przewinąć niektóre sceny.
Źródła
Okładka - dreamuniverse.wordpress.com
Fot. 1 - on-anime.pl
Fot. 2 - due2life.net


Wszystkie komentarze osób niezalogowanych bądź niezarejestrowanych przed publikacją są moderowane.
Ocenianie komentarzy, subskrybcja oraz inne funkcje zostały wyłączone dla niezarejestrowanych użytkowników portalu.