Kaichou wa Maid-sama
Czyżby kolejne anime o licealistce, która bierze na siebie nadmiar obowiązków, a potem mdleje z przemęczenia w ramionach największego ciacha w szkole? Chyba tak... ale mimo wszystko trudno nie obejrzeć do końca.
Fot. 1 Misaki i UsuiMisaki Ayuzawa - główna bohaterka omawianego serialu - uczęszcza do liceum Seika, które od niedawna stało się szkołą koedukacyjną. Jednak ze względu na kiepską reputację, dziewczęta omijają tę szkołę szerokim łukiem. Misaki staje się przewodniczącą samorządu i zamierza wykorzystać swą władzę do zmiany wizerunku nie tylko samej szkoły, lecz również wszystkich chłopaków. To iście demoniczna kobieta, która potrafi wyrwać kolczyki z uszu pewnym łobuzom, bez względu na ból i ich protesty. Z prawdziwego kandydata na opryszka i mafioza zrobi potulnego baranka i pantoflarza. Chłopcy raczej się jej boją... jednak gdyby poznali jej wstydliwy sekret, to czy nadal miałaby taki autorytet w szkole?
Misaki pochodzi z biednej rodziny, można by rzec - z plebsu (ile to już razy przewija się motyw biednej i silnej dziewczyny w anime?). Poza nadmiarem obowiązków w szkole, pracuje jako kelnerka w maid cafe, czyli w kawiarni, w której dziewczęta ubierają się w urocze stroje francuskich pokojówek.
Fot. 2 Kaichou wa Maid-samaCo prawda w późniejszym etapie zakładają też inne stroje i kawiarnia staje się zwyczajną cospley cafe, ale w zamiarze twórców anime miały być zawsze pokojówkami. Jej praca jest jej sekretem i gdyby ktoś ze szkoły się o niej dowiedział, Misaki wpadłaby w kłopoty. Niestety, tak to już w anime bywa, że jednak ktoś odkryje jej sekret i będzie nie kto inny jak największy łamacz serc w szkole, facet iście idealny - Takumi Usui.
Załamana pokojówka jest przekonana, że to już koniec. Jednak ku jej zdziwieniu, Usui zachowuje sekret dla siebie i pojawia się w kafejce jako klient. Dziewczyna zastanawia się, czego ów chłopak od niej chce i czemu jej nie wydał.
Do Kaichou wa Maid-sama podchodziłam dwa razy. Za pierwszym razem nie mogłam wytrzymać przelewającego się kiczu pierwszych odcinków. Mamy kolejną bohaterkę o świetnych wynikach w nauce, jednak nie rozumiejącą prostych spraw międzyludzkich (tak, przez te dwadzieścia parę odcinków zastanawiamy się, kiedy w końcu Misaki skapnie się, że Usui coś do niej czuje). Zawsze piękna, idealna, ale non stop wpada w kłopoty i ratuje ją "właśnie ten" facet.
Fot. 3 Koledzy ze szkołySwoją drogą on również jest uważany za ideał, uzdolniony we wszystkich kierunkach, do tego bardzo przystojny i zapewne bogaty. Jest jednak również zaborczy i potrafi wkurzać przewodniczącą dla własnych korzyści. Anime jednak pomija wszystko co związane z tym bohaterem - o jego rodzinie, domu i przeżyciach z dzieciństwa możemy dowiedzieć się ze strzępów pokazanych w endingu. W anime jest on tylko irytującym przystojniakiem.
Fabularnie anime nie przedstawia się wyjątkowo. Tak jak w większości shouyo i tu mamy wycieczki szkolne, ferie, święta, zielone szkoły i tak dalej. Jednak i tak jest zabawnie. Dlaczego? Może to przez Usuiego, którego zagrania tak bardzo wkurzają główną bohaterkę i to pewnie dzięki niemu anime ma tyle fanek (fanów zapewne też). Usui nie będzie stał dwa metry od swej ukochanej lub odwracał się plecami by popatrzeć w niebo i wyznać jej swoje uczucia. Powie wprost to co myśli i to tym bardziej ją wkurzy. Ale zastanawia mnie, dlaczego jej mózg nie potrafi przyjąć do wiadomości prostych słów? Nawet wyznanie uczuć traktuje jak "dokuczanie jej". Biedny Usui...
Jak to bywa w shouyo jest też kilku ciekawych pobocznych bohaterów, którzy będą przeszkadzać lub pomagać głównej parze. Pokojówka o mrocznej duszy, słodka szefowa, czy przyjaciel z dzieciństwa... nie będę ich opisywać bo tylko popsułabym wam zabawę. W każdym razie to dzięki tym postaciom anime ma trochę więcej odcinków, gdyż na samych uczuciach głównych bohaterów nie pociągnęłoby zbyt długo. Zastanawia mnie jeszcze brak nauczycieli w liceum Seika... najwidoczniej sceny rozgrywane na lekcjach są całkowicie pominięte.
Fot. 4 - Usui porównany do pieskaGrafika jest raczej przeciętna, choć bohaterowie narysowani są bardzo ładnie. Porównania ich do zwierzaczków są bardzo udane, czyli np. te, w których Usui robi miny zbitego psa. Twarz Misaki jest niemal wiecznie zaczerwieniona, co moim zdaniem nie pasuje za bardzo do jej początkowego wizerunku, ale można się przyzwyczaić.
Muzyki właściwie nie pamiętam, openingi i endingi przewijałam bo nie przypadły mi do gustu.
Mimo wielu wad, anime polecam każdemu, kto lubi romantyczne komedie. Nie mamy tu co prawda romantycznego Taxido rzucającego różami, tylko zboczonego wielbiciela pokojówek, ale czyż nie jest to jedna z zalet Kaichou wa Maid-sama?
Źródła:
Okładka - Wikipedia.org
Fot.1 - animeh.pl
Fot.2 i Fot. 4 - Anime-Chronicle.pl
Fot. 3 - Lurei.wordpress.com


Wszystkie komentarze osób niezalogowanych bądź niezarejestrowanych przed publikacją są moderowane.
Ocenianie komentarzy, subskrybcja oraz inne funkcje zostały wyłączone dla niezarejestrowanych użytkowników portalu.